Jim Currier

Opublikowano: 25.04.2007 o 0:52 przez mat w Chile, Rękopis znaleziony w plecaku

Arica

Leniuchuje sobie w Arice starajac sie dojsc do pelni zdrowia – jest juz duzo lepiej, jeszcze tylko resztki kataru sie trzymaja. Poniewaz mam w pokoju TV (kablowka, 50 programow), ogladam sobie jakies amerykanskie seriale, tutejsze telezakupy (nie mialem pojecia jak przydatna w domu moze byc nietlukaca sie lampka na baterie umieszczana w uchwycie przyklejanym do sciany), CNN (powinni nadawac od czasu do czasu pogode – taka z mapami – dla wszystkich kontynentow, a nie tylko dla dwoch, Ameryki Polnocnej i jakiegos innego, nigdy nie udalo mi sie trafic na pogode dla Ameryki Poludniowej), a takze filmy.
Nie spodziewalem sie ze podczas podrozy obejrze tyle hollywoodzkich produkcji, nie tylko w hotelach, czesto filmy pokazywane sa w dalekobieznych autobusach, nie mowiac juz o filmach w samolocie. Na razie widzialem:

  • Noc w muzeum (w samolocie)
  • dwugodzinna reklame telefonow komorkowych Nokii z Kim Basinger w roli glownej (nie pamietam tytulu), film akcji, porwana kobieta rozmawia przez telefon z przypadkowym rozmowca ktory stara sie ja uratowac, po drodze sa jeszcze skorumpowani policjanci i pokaz wszystkich mozliwosci roznych modeli Nokii
  • film o komandosie z Marines robiacym za nianke (takie kino rodzinne)
  • Zorro z Banderasem i Zeta-Jones
  • Miasto Aniolow (chyba tak sie to nazywa) – z Nicolasem Cagem i Meg Ryan
  • wczoraj w hotelu – film o Janie Pawle II (ten z Johnem Voightem)
  • dzisiaj rano – Tootsie.

Wszystkie filmy sa z hiszpanskimi napisami (poza filmami z samolotu), wiec wszystko rozumiem (bo filmy sa po angielsku), a jednoczesnie moge sobie przypominac hiszpanskie slowka. Najbardziej podobalo mi sie tlumaczenie filmu o Papiezu – w filmie wypowiadane byly polskie slowa i chyba tlumacz z angielskiego na hiszpanski sie nie zorientowal (chyba nie mial tez oryginalnej listy dialogowej) – kiedy chlopiec dostaje od Papieza rozaniec, mowi dziekuje, co zostalo „przetlumaczone” jako Jim Currier.
Wczoraj po raz pierwszy zobaczylem Ocean Spokojny – wieje od niego mila bryza, jak na moj gust ocean jest troche falisty, ale ladnie wyglada. Po drugiej stronie Azja i Australia:).

Pacyfik

Tymczasem kupilem sobie juz bilet na pociag do Tacny, najblizszego granicy miasta w Peru, stamtad zamierzam jeszcze jutro dotrzec (juz autobusem) do Arequipy, skad pewnie pojutrze udam sie do kanionu Colca, najpewniej do miejscowosci Cabanaconde – poleconej mi przez Katerine. Pozniej – Machu Picchu

  1. aberrator napisał(a):

    Jeżeli spędziłeś noc w muzeum (w samolocie), oznaczałoby to, iż:
    a) w samolocie było urządzone muzeum,
    b) samolot stał w muzeum (znamy takie, nieprawdaż?),
    c) samolot był stary, więc jednocześnie służył za muzeum.
    Co z tych trzech możliwości (bo trochę się pogubiłem w kombinatoryce)?

    Film z Kim Basinger, o którym piszesz, nosi bardzo oryginalny tytuł „Komórka” („Cellular”). Nokia urządzała nawet jego bezpłatne pokazy.

    I jeszcze w sprawie filmu o Zorro: Nie wiem, dlaczego skojarzył Ci się (zob. kilka wpisów wcześniej) z Dzikim Zachodem, skoro jego akcja rozgrywa się w Kalifornii na początku XIX w. To trochę tak, jakby zaliczyć bitwę pod Grunwaldem do wojen krzyżowych.

    Ten chłopiec, który dostał różaniec, był widocznie kurierem z Warszawy. I wtedy wszystko się zgadza.

  2. jamnik napisał(a):

    Robiąc tłumaczenie tytułu posta z powrotem na polski powinno być chyba „Kuba Garbaż” czy jakos tak 🙂 Moze zreszta chlopak sie tak nazywał a po hiszpańsku uczynnie podpisali 😉

Musisz się zalogować aby móc komentować.